News

Aplikacje do medytacji — czy naprawdę działają?

Dorian Rochowski 4 min czytania

Aplikacje do medytacji przeżywają hossę – dziesięć najpopularniejszych pobrano łącznie ponad 300 milionów razy. Pytanie, które zadaje sobie każdy rozsądny człowiek, brzmi: czy to realnie działa, czy tylko ładnie wygląda na ekranie? Przegląd badań pod kierunkiem psychologa J. Davida Creswella z Carnegie Mellon University daje całkiem konkretną odpowiedź – z jednym haczykiem, o którym reklamy milczą.

Co mówią badania

Przegląd opublikowany w American Psychologist zebrał dotychczasowe dane o aplikacjach pokroju Calm i Headspace. Wniosek: nawet stosunkowo krótkie korzystanie z nich potrafi przynieść mierzalne efekty – mniej stresu, lęku i objawów depresyjnych, lepszy sen. W badaniu z użyciem Calm grupa korzystająca z aplikacji wypadła wyraźnie lepiej od grupy z listy oczekujących pod względem objawów depresji, lęku i bezsenności. Mówimy o dawkach rzędu kilkunastu minut kilka razy w tygodniu, a nie o godzinnej praktyce.

Haczyk, o którym mało kto mówi

A teraz druga strona. Według Creswella około 95% osób, które pobiorą aplikację do medytacji, przestaje z niej korzystać w ciągu miesiąca. To jest prawdziwy problem – nie skuteczność, tylko wytrwałość. Najlepsza apka świata nic nie zrobi, jeśli po tygodniu wyląduje w folderze, do którego nigdy nie zaglądasz. Tu zasada jest dokładnie taka sama jak na siłowni: liczy się to, co robisz regularnie, a nie to, co kupiłeś w przypływie zapału.

Dla kogo to ma sens

Największą zaletą aplikacji jest dostępność. Tradycyjne kursy medytacji wymagają konkretnego miejsca, terminu i zwykle pieniędzy – dla wielu osób to bariera nie do przeskoczenia. Apka leży w kieszeni i jest pod ręką o dowolnej porze: w kolejce, w przerwie w pracy, przed snem. To nie to samo, co prowadzona praktyka 30–45 minut dziennie, ale dla kogoś, kto inaczej nie zacząłby w ogóle, krótkie sesje i tak dają wymierną korzyść. O ile pełnoprawny kurs zrobi więcej, o tyle dziesięć minut realnie wykonanych bije na głowę zero.

Jak podejść do tego z głową

Kilka rzeczy, które zwiększają szansę, że nie skończysz w tych 95%:

  • Zacznij od krótkich sesji (5–10 minut) i celuj w regularność, nie w długość. Codzienne dziesięć minut bije sporadyczną godzinę.
  • Podepnij medytację pod istniejący nawyk – po porannej kawie, przed snem. Łatwiej utrzymać coś, co ma stałe miejsce w dniu.
  • Nie traktuj aplikacji jak cudownego leku. To narzędzie wspierające, jeden z elementów obok ruchu, snu i sensownej diety.
  • Jeśli szukasz redukcji stresu również od strony suplementacji, najlepiej przebadanym adaptogenem jest ashwagandha – ale i tu zasada małych, regularnych dawek wygrywa.

Podsumowując bez owijania: aplikacje do medytacji działają, ale tylko wtedy, gdy ich faktycznie używasz. Sama instalacja nie medytuje za ciebie.

Źródło: Creswell, „The Meditation App Revolution”, American Psychologist (Carnegie Mellon University).

Często zadawane pytania

Czy aplikacje do medytacji naprawdę działają?

Według przeglądu badań w American Psychologist – tak. Nawet krótkie korzystanie z aplikacji takich jak Calm czy Headspace wiąże się z mniejszym stresem, lękiem i objawami depresyjnymi oraz lepszym snem. Efekty są realne, choć zwykle umiarkowane, i pojawiają się już przy kilkunastu minutach kilka razy w tygodniu.

Ile trzeba medytować przez aplikację, żeby zobaczyć efekt?

W badaniach mierzalne korzyści pojawiały się przy sesjach rzędu kilkunastu minut, kilka razy w tygodniu. To mniej niż klasyczna praktyka 30–45 minut dziennie, ale dla osoby zaczynającej krótkie, regularne sesje i tak robią różnicę. Ważniejsza od długości jest systematyczność.

Dlaczego tak wiele osób porzuca aplikacje do medytacji?

Bo największym problemem nie jest skuteczność, tylko wytrwałość – około 95% osób przestaje korzystać z aplikacji w ciągu miesiąca od pobrania. Pomaga zaczynanie od krótkich sesji i podpięcie medytacji pod istniejący nawyk, na przykład poranną kawę albo wieczór przed snem.

Czy aplikacja zastąpi tradycyjny kurs medytacji?

Nie w pełni – prowadzona praktyka stacjonarna zwykle oznacza dłuższe, głębsze sesje. Aplikacja wygrywa za to dostępnością: jest pod ręką o każdej porze i obniża próg wejścia. Dla kogoś, kto inaczej w ogóle by nie zaczął, to bardzo dobry pierwszy krok.

Newsletter treningowy

Uruchomiłem w końcu newsletter. Jeśli się zapiszesz, nie częściej niż raz w tygodniu otrzymasz e-mail z zestawieniem najciekawszych artykułów ostatnich dni, wybranymi treściami około-treningowymi oraz informacjami o godnych uwagi promocjach. 
Obiecuję nie spamować :)