Nowa definicja otyłości: Prawie 70% dorosłych Amerykanów ma nadmiar tkanki tłuszczowej

fitnessowy 1767482190803

Przez lata słyszeliśmy, że około 40% dorosłych Amerykanów ma problem z otyłością. Nowe badanie opublikowane w JAMA Network Open sugeruje, że sytuacja jest znacznie gorsza – przy zastosowaniu zaktualizowanych kryteriów diagnostycznych odsetek ten wzrasta do prawie 70%. Tak, dobrze przeczytaliście. Siedem na dziesięć osób.

„Myśleliśmy już, że mamy epidemię otyłości, ale to jest zdumiewające” – komentuje dr Lindsay Fourman z Mass General Brigham. I trudno się z nią nie zgodzić.

Dlaczego BMI to za mało?

Przez dekady otyłość diagnozowano głównie na podstawie wskaźnika BMI (Body Mass Index), czyli stosunku masy ciała do wzrostu. Problem? BMI kompletnie ignoruje rozkład tkanki tłuszczowej w organizmie. Nie rozróżnia mięśni od tłuszczu i nie pokazuje, gdzie ten tłuszcz się gromadzi – a to akurat ma kluczowe znaczenie dla zdrowia.

Możecie mieć „normalny” BMI i jednocześnie nosić niebezpieczną ilość tłuszczu trzewnego wokół narządów wewnętrznych. Albo odwrotnie – podwyższony BMI przy dużej masie mięśniowej i niskim odsetku tkanki tłuszczowej. Dlatego trening osób otyłych i z nadwagą wymaga indywidualnego podejścia, nie tylko patrzenia na cyferki na wadze.

Nowa definicja zmienia wszystko

Zaktualizowane kryteria, opracowane przez Lancet Diabetes and Endocrinology Commission, wprowadzają dodatkowe pomiary antropometryczne: obwód talii, stosunek talii do wzrostu oraz stosunek talii do bioder. Te wskaźniki lepiej pokazują rozkład tkanki tłuszczowej i identyfikują szczególnie niebezpieczny tłuszcz brzuszny.

Według nowych wytycznych otyłość diagnozuje się na dwa sposoby:

  • „Otyłość BMI-plus-antropometryczna” – wysoki BMI plus przynajmniej jeden podwyższony pomiar antropometryczny
  • „Otyłość wyłącznie antropometryczna” – normalny BMI, ale przynajmniej dwa podwyższone pomiary antropometryczne

Ta druga kategoria to prawdziwy game-changer. To właśnie osoby z normalnym BMI, ale niekorzystnym rozkładem tkanki tłuszczowej, odpowiadają za cały wzrost statystyk.

Liczby nie kłamią

Badacze przeanalizowali dane ponad 300 000 Amerykanów z programu badawczego All of Us. Wyniki? 68,6% uczestników spełniało nowe kryteria otyłości, w porównaniu z 42,9% według tradycyjnej definicji opartej tylko na BMI.

Najbardziej dramatyczny wzrost odnotowano wśród osób starszych – prawie 80% dorosłych po siedemdziesiątce spełnia nowe kryteria. To nie jest przypadek – z wiekiem naturalnie tracimy masę mięśniową, a tłuszcz brzuszny ma tendencję do akumulacji.

To nie tylko statystyka

Najważniejsze odkrycie? Osoby z „otyłością wyłącznie antropometryczną” – te z normalnym BMI, ale niekorzystnym rozkładem tłuszczu – mają znacząco wyższe ryzyko cukrzycy, chorób sercowo-naczyniowych i przedwczesnej śmierci w porównaniu z osobami bez otyłości.

Innymi słowy, nie chodzi tylko o zmianę definicji dla samej zmiany. Chodzi o identyfikację ludzi, którzy są w grupie ryzyka, ale dotychczas umykali diagnozom, bo ich BMI wyglądało „normalnie”.

„Identyfikacja nadmiaru tkanki tłuszczowej jest niezwykle ważna, ponieważ odkrywamy, że nawet ludzie z normalnym BMI, ale z akumulacją tłuszczu brzusznego, są narażeni na zwiększone ryzyko zdrowotne” – wyjaśnia dr Fourman. „Skład ciała ma znaczenie – to nie tylko kilogramy na wadze.”

Co to oznacza w praktyce?

Dla przeciętnego użytkownika siłowni czy studia treningowego ta zmiana definicji może brzmieć jak akademicka dyskusja. Ale ma realne konsekwencje.

Po pierwsze, sama waga i BMI to kiepskie wskaźniki postępów. Jeśli regularnie trenujecie (zwłaszcza ćwiczenia angażujące duże partie mięśniowe), możecie budować mięśnie i jednocześnie redukować tłuszcz. Waga może stać w miejscu, BMI też, ale skład ciała się radykalnie zmienia.

Po drugie, pomiar obwodu talii to prosty sposób na monitorowanie postępów, który każdy może wykonać w domu. Jeśli obwód talii rośnie mimo „normalnego” BMI – to sygnał ostrzegawczy.

Pytania bez odpowiedzi

Nowa definicja otwiera więcej pytań niż odpowiedzi. Jak leczyć „otyłość wyłącznie antropometryczną”? Czy leki na otyłość będą skuteczne dla tej grupy? Jakie interwencje treningowe i żywieniowe działają najlepiej?

Badacze z Mass General Brigham planują dalsze badania nad terapiami ukierunkowanymi na redukcję obwodu talii. To dobry kierunek, bo potrzebujemy nie tylko lepszej diagnostyki, ale i lepszych strategii leczenia.

Czy powinniśmy się martwić?

Szczerze? Jeśli regularnie trenujesz, dbasz o dietę i masz w miarę zdrowe nawyki – prawdopodobnie nie. Ale warto zainwestować w taśmę mierniczą i regularnie sprawdzać obwód talii. To prosty test, który może powiedzieć więcej niż waga łazienkowa.

Dla branży fitness i zdrowia publicznego to jednak poważny sygnał alarmowy. Jeśli rzeczywiście 70% dorosłych ma nadmiar tkanki tłuszczowej, to nie mówimy już o „epidemii” – to pandemia metaboliczna na niespotykaną dotąd skalę.

Może czas przestać patrzeć tylko na cyferki na wadze i zacząć zwracać uwagę na to, co naprawdę ma znaczenie – skład ciała i rozkład tkanki tłuszczowej. Bo jak się okazuje, diabeł tkwi w szczegółach. Albo raczej – w obwodzie talii.

Newsletter treningowy

Uruchomiłem w końcu newsletter. Jeśli się zapiszesz, nie częściej niż raz w tygodniu otrzymasz e-mail z zestawieniem najciekawszych artykułów ostatnich dni, wybranymi treściami około-treningowymi oraz informacjami o godnych uwagi promocjach. 
Obiecuję nie spamować :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować