Rynek leków na odchudzanie przeżywa prawdziwą rewolucję. Po sukcesie Ozempicu i Wegovego (semaglutyd) oraz Mounjaro (tirzepatyd) na horyzoncie pojawia się kolejny gracz – orforglipron. I tym razem mówimy o pierwszym doustnym agoniście receptora GLP-1, który może zmienić zasady gry w walce z otyłością.
Badanie opublikowane w New England Journal of Medicine i zaprezentowane na dorocznym spotkaniu Europejskiego Towarzystwa Badań nad Cukrzycą w Wiedniu pokazuje, że nowy lek może być równie skuteczny jak dotychczasowe iniekcje – z tą różnicą, że przyjmuje się go w formie tabletki.
Tabletka zamiast zastrzyku
Największą bolączką obecnych leków GLP-1 jest forma podania. Cotygodniowe lub codzienne iniekcje skutecznie zniechęcają wielu pacjentów do rozpoczęcia leczenia, a jeszcze więcej do jego kontynuowania. Orforglipron zmienia tę sytuację – to pierwsza doustna forma leku z tej grupy, którą można połknąć jak zwykłą tabletkę.
W badaniu wzięło udział 3127 osób z otyłością (ale bez cukrzycy typu 2) z dziewięciu krajów na czterech kontynentach. Pacjenci przez 72 tygodnie przyjmowali orforglipron w dawkach 6 mg, 12 mg lub 36 mg dziennie albo placebo. Wszystkie grupy jednocześnie stosowały zdrową dietę i zwiększyły aktywność fizyczną.
Wyniki? Imponujące, choć nie rewolucyjne
Średnia utrata masy ciała po 72 tygodniach wyniosła:
- 7,5% przy dawce 6 mg
- 8,4% przy dawce 12 mg
- 11,2% przy dawce 36 mg
- 2,1% w grupie placebo
Najciekawsze wyniki dotyczą najwyższej dawki. W grupie przyjmującej 36 mg orforglipron:
- 54,6% pacjentów straciło co najmniej 10% masy ciała
- 36% straciło co najmniej 15%
- 18,4% straciło co najmniej 20%
Dla porównania, w grupie placebo te wartości wyniosły odpowiednio 12,9%, 5,9% i 2,8%. Różnica jest wyraźna, choć trzeba uczciwie przyznać – nie dorównuje wynikom najlepszych iniekcyjnych leków GLP-1, gdzie średnia utrata masy ciała sięga 15-20%.
Nie tylko waga
Podobnie jak inne leki z grupy GLP-1, orforglipron wpłynął korzystnie na szereg parametrów kardiometabolicznych. U pacjentów przyjmujących lek zaobserwowano:
- Zmniejszenie obwodu talii
- Obniżenie ciśnienia skurczowego
- Poprawę profilu lipidowego (trójglicerydy, cholesterol non-HDL)
- Lepsze parametry glikemii
- Obniżenie poziomu białka C-reaktywnego (marker stanu zapalnego)
To szczególnie ważne, bo utrata masy ciała na poziomie 10% lub więcej wiąże się z istotnymi korzyściami dla zdrowia sercowo-naczyniowego. Orforglipron osiągnął ten próg u ponad połowy pacjentów przyjmujących najwyższą dawkę.
Skutki uboczne? Jak zwykle w tej klasie leków
Najczęstszymi działaniami niepożądanymi były – jak można się było spodziewać – problemy żołądkowo-jelitowe. Nudności, wymioty, biegunka – klasyka gatunku GLP-1. U większości pacjentów objawy były łagodne do umiarkowanych.
Z powodu działań niepożądanych leczenie przerwało 5,3-10,3% pacjentów w grupach przyjmujących orforglipron i 2,7% w grupie placebo. To więcej niż w grupie kontrolnej, ale wciąż akceptowalny poziom jak na lek przeciw otyłości.
Czego w badaniu zabrakło?
Autorzy uczciwie przyznają ograniczenia swojego badania. Brak bezpośredniego porównania z już zatwierdzonymi lekami na otyłość to największy mankament – nie wiemy, czy orforglipron jest lepszy, gorszy czy równie dobry jak semaglutyd czy tirzepatyd.
Kolejny problem to kryteria włączenia oparte na wartościach BMI opracowanych dla populacji białej, co mogło wykluczyć osoby z innych grup etnicznych, które mimo niższego BMI mogą mieć istotne ryzyko związane z otyłością.
Mocną stroną badania jest natomiast jego różnorodność – ponad 35% uczestników stanowili mężczyźni (w badaniach nad otyłością często są niedoreprezentowani), a pacjenci pochodzili z dziewięciu krajów na czterech kontynentach.
Co to oznacza dla przeciętnego Kowalskiego?
Na razie – nic. Orforglipron nie został jeszcze zatwierdzony przez FDA ani żadną inną agencję regulacyjną. Droga od pozytywnych wyników badania do aptecznej półki może zająć lata.
Jeśli jednak lek trafi do obrotu, może znacząco zwiększyć dostępność terapii otyłości. Forma doustna eliminuje barierę psychologiczną związaną z iniekcjami i może zachęcić do leczenia osoby, które dotychczas się na nie nie decydowały.
Pozostaje pytanie o cenę. Obecne leki GLP-1 kosztują fortunę, a ich dostępność jest ograniczona. Czy doustna forma będzie tańsza? Czy łatwiejsza produkcja przełoży się na niższą cenę? Tego jeszcze nie wiemy.
Lek to nie magiczna różdżka
Warto pamiętać, że nawet najlepszy lek nie zastąpi zdrowego odżywiania i regularnego treningu. Wszyscy pacjenci w badaniu jednocześnie stosowali dietę i zwiększali aktywność fizyczną – to nie był efekt samego leku.
Orforglipron, podobnie jak inne leki GLP-1, to narzędzie wspomagające, nie rozwiązanie samodzielne. Działa, redukując apetyt i spowalniając opróżnianie żołądka, ale długoterminowy sukces wymaga zmiany nawyków żywieniowych i stylu życia.
Podsumowanie
Orforglipron to obiecujący krok naprzód w leczeniu otyłości. Doustna forma podania może znacząco zwiększyć dostępność terapii GLP-1, a wyniki badania pokazują, że skuteczność jest wystarczająca do osiągnięcia klinicznie istotnej utraty masy ciała.
Czy zdetronizuje Ozempic i Mounjaro? Raczej nie – ich skuteczność wciąż wydaje się wyższa. Ale czy może być dobrą alternatywą dla osób bojących się igieł lub preferujących wygodę tabletki? Jak najbardziej.
Teraz pozostaje czekać na decyzje regulatorów i – co równie ważne – na informacje o cenie i dostępności. Bo najlepszy lek na świecie jest bezużyteczny, jeśli nikt nie może sobie na niego pozwolić.
Źródło:
Zobacz też: Czy można schudnąć bez ćwiczeń?.
Newsletter treningowy
Uruchomiłem w końcu newsletter. Jeśli się zapiszesz, nie częściej niż raz w tygodniu otrzymasz e-mail z zestawieniem najciekawszych artykułów ostatnich dni, wybranymi treściami około-treningowymi oraz informacjami o godnych uwagi promocjach.
Obiecuję nie spamować :)



