Sprzęt

Strój triathlonowy, pianka i buty: co naprawdę jest potrzebne na start

Dorian Rochowski 7 min czytania

Triathlon nie należy do tanich sportów – to zresztą logiczne, skoro łączy trzy w jednym – i się o tym boleśnie przekonać, próbując skompletować sprzęt do startów. Rower triathlonowy, pianka do wody, specjalny strój i buty mogą kosztować nawet równowartość półrocznej pensji. Na szczęście nie wszystko potrzebujesz na początku. Realnie większość z tych gadżetów nie zrobi różnicy w Twoich wynikach tak długo, jak nie osiągniesz dobrego poziomu sportowego w każdej z tych dyscyplin. Wielu triathlonistów – podobnie jak i kolarzy, z którymi najczęściej pracuje – na początku drogi inwestuje głównie w rzeczy, które albo nie są potrzebne, albo niespecjalnie przekładają się na wyniki. Ten tekst ma pomóc Ci świadomie kupić sprzęt do triathlonu, kierując się faktyczną potrzebą, a nie chwilową zachcianką.

Trisuit: jeden strój na trzy dyscypliny

Stroje triathlonowe, zwane trisuitami, projektuje się wokół jednego założenia: mają sprawdzić się w wodzie, na rowerze i w biegu, a Ty nie zmieniasz ich w strefie zmian. To wymusza kompromisy odczuwalne szczególnie na rowerze. Wkładka w trisuitcie jest wyraźnie cieńsza niż w spodenkach kolarskich. Nie ma tu przypadku – po wyjściu z wody materiał musi szybko wyschnąć, z kolei podczas biegu gruba wkładka kolarska po prostu by przeszkadzała. Na dystansie olimpijskim strój masz na sobie ponad dwie godziny, na pełnym Ironmanie godzin kilkanaście. Komfort na siodle będzie więc gorszy niż w dedykowanych spodenkach szosowych, ale zyskujesz czas w strefie zmian i unikasz przemieszczania się materiału przy zmianie dyscypliny. To też dla Ciebie cenna informacja: nie urywaj gramów na siodle, chcąc ograniczyć masę roweru – lepiej mieć 50 gramów cięższe, ale wygodne siodełko, niż lżejsze za to niewygodne.

Sam materiał ma minimalną nasiąkliwość – w końcu strój, który złapie wodę jak gąbka, będzie Cię spowalniał przez cały dystans. Producenci stosują cienkie, hydrofobowe dzianiny, które nie stawiają oporu w wodzie i szybko schną na powietrzu. Wybór między wersją jednoczęściową a dwuczęściową sprowadza się głównie do logistyki. Trisuit dwuczęściowy, składający się z topu i spodenek, pozwala skorzystać z toalety bez rozbierania się do pasa. Na dłuższych dystansach, gdzie strefa zmian trwa kilka minut, a przerwa fizjologiczna może być konieczna, ta różnica realnie wpływa na komfort i czas. Wersja jednoczęściowa jest zwykle bardziej opływowa i nie ma ryzyka, że góra wyjedzie spod spodenek podczas pływania, ale za to każda wizyta w toalecie oznacza ściąganie całego stroju.

Pianka: kiedy wolno, kiedy trzeba i ile realnie daje

Możliwość używania pianki neoprenowej regulują przepisy, które dla amatorów do kategorii wiekowych 55-59 lat na dystansach pływackich do 1500 metrów są jasne: przy temperaturze wody 22 stopnie i powyżej pianka jest zakazana, a przy 15,9 stopnia i poniżej – obowiązkowa. Na dystansach od 1501 metrów oraz w kategoriach 60-64 i starszych zakaz zaczyna się dopiero przy 24,6 stopnia. Gdy pianka jest obowiązkowa, musi zakrywać co najmniej tułów i nie może przekraczać 5 milimetrów grubości. Oficjalną temperaturę wody i decyzję o piankach ogłasza sędzia główny na godzinę przed startem, dlatego nawet przy ciepłej prognozie zabierasz piankę ze sobą – decyzja może być inna, niż zakładałeś.

Pianka zmienia mechanikę pływania. Neopren ogranicza ruchomość obręczy barkowej, więc rytm pływania w piance jest inny niż bez niej. W badaniu na 33 pływakach pokonanie 400 metrów kraulem w piance było szybsze o 0,07 metra na sekundę, czyli o około 6 procent czasu, a poprawa wynikała ze wzrostu długości pociągnięcia o 4 procent, przy niezmienionym tętnie maksymalnym i stężeniu mleczanu[1]. Zysk bierze się zatem z dłuższego odcinka pokonywanego przy każdym ruchu, a nie z szybszego machania rękami. Dodatkowa wyporność unosi biodra, zmniejsza opór i pozwala utrzymać bardziej poziomą sylwetkę, co przekłada się właśnie na wydłużenie pociągnięcia.

W przeglądzie siedemnastu badań naukowych, pływanie w piance poprawiało wynik nawet o 11 procent, a skala korzyści zależała od modelu pianki i poziomu pływackiego zawodnika[2]. Najwięcej zyskuje słabszy pływak – ten, który bez pianki traci czas na walkę z opadającymi nogami. Zawodnik z dobrą techniką odczuje mniejszą różnicę. Niezależnie od poziomu, przed pierwszym startem musisz przepłynąć w piance co najmniej kilka treningów.

Buty i strefa zmian

Buty triathlonowe różnią się od zwykłych detalami, które mają znaczenie wyłącznie wtedy, gdy liczy się każda sekunda. Otwory w podeszwie i cholewce odprowadzają wodę, dzięki czemu po wyjściu z jeziora nie biegniesz w mokrej gąbce. Wzmocnienia w newralgicznych miejscach pozwalają biegać bez skarpet, a elastyczne sznurowadła zastępują tradycyjne wiązanie – raz ustawiony docisk zostaje na cały dystans. W butach rowerowych do triathlonu pojawia się jeszcze jedno rozwiązanie: szerokie zapięcie, które da się zamknąć jednym ruchem, oraz uchwyt na pięcie ułatwiający wsunięcie stopy przy wsiadaniu na rower w locie.

Przegląd badań nad przejściem z pływania na rower pokazuje, że zmiany tętna, poboru tlenu i mocy są większe u zawodników o niższym poziomie wytrenowania, a wpływ odcinka pływackiego na jazdę jest wyraźniejszy na krótkich dystansach[3]. Dla debiutanta oznacza to, że sama strefa zmian – to, jak szybko i spokojnie przejdziesz od pływania do jazdy – ma większe znaczenie niż to, czy masz specjalistyczne buty. Jeśli Twoje dotychczasowe buty biegowe da się szybko założyć i nie robią otarć na mokrej stopie, na pierwszy start w zupełności wystarczą. Bieganie bez skarpet trzeba jednak przetrenować wcześniej. Bez tego skończy się otarciami, które po kilku kilometrach potrafią odebrać całą przyjemność z biegu.

Czego nie kupować przed pierwszym startem

Są trzy miejsca, w których początkujący najczęściej zostawia pieniądze bez żadnego przełożenia na wynik. Pierwsze to pianka kupowana na własność przy jednym starcie w sezonie. Przy wodzie 22 stopnie i cieplejszej na krótkim dystansie pianka jest zakazana, więc kupujący ryzykuje, że nie założy jej w ogóle. Jeśli planujesz jeden start w roku, wypożyczenie pianki kosztuje ułamek ceny zakupu i daje ten sam efekt w dniu zawodów. Własny egzemplarz ma sens, gdy startujesz regularnie i w zimnych akwenach.

Drugie to sprzęt aero – koła, kaski, lemondki – dają odczuwalny efekt dopiero wtedy, gdy potrafimy naprawdę szybko jechać (powyżej 30 km/h). Dopóki nie osiągasz tych prędkości, to różnica między wynikami osiąganymi na specjalistycznym rowerze triathlonowym a „zwykłą” szosą będą niewielkie. Najważniejsza dla Ciebie na początku jest wygoda i odpowiednia (dla Twojej budowy) pozycja na rowerze. Trzecie to strój kupiony bez przymiarki na długim treningu. Szwy, które nie przeszkadzają na sucho, po dwóch godzinach w mokrym materiale potrafią zostawić otarcia. Każdy element wyposażenia musi przejść próbę na treningu przed startem. Reguła jest prosta: niczego nowego nie testujesz w dniu zawodów. Jeśli coś nie przeszło sprawdzenia na długim wybieganiu albo na basenie, nie jedzie z Tobą na start.

Często zadawane pytania

Kiedy w triathlonie wolno startować w piance?

U amatorów do kategorii wiekowej 55-59 lat na dystansach do 1500 m pianka jest zakazana przy 22 stopniach i powyżej, a obowiązkowa przy 15,9 stopnia i poniżej. Na dłuższych odcinkach oraz w kategoriach 60-64 i starszych zakaz zaczyna się dopiero przy 24,6 stopnia. Decyzję ogłasza sędzia główny godzinę przed startem.

Ile daje pływanie w piance?

W badaniu na 33 pływakach czterysta metrów kraulem w piance było szybsze o około 6 procent, a cały zysk brał się z wydłużenia pociągnięcia o 4 procent, przy niezmienionym tętnie i mleczanie. Przegląd siedemnastu badań podaje poprawę nawet do 11 procent, zależnie od modelu pianki i poziomu pływackiego.

Czy na pierwszy triathlon potrzebuję butów triathlonowych?

Nie. Wystarczą buty, w których komfortowo biegasz, o ile da się je szybko założyć. Elastyczne sznurowadła kosztują kilkanaście złotych i skracają czas w strefie zmian bardziej niż nowe obuwie. Bieganie bez skarpet trzeba wcześniej przetrenować.

Newsletter treningowy

Uruchomiłem w końcu newsletter. Jeśli się zapiszesz, nie częściej niż raz w tygodniu otrzymasz e-mail z zestawieniem najciekawszych artykułów ostatnich dni, wybranymi treściami około-treningowymi oraz informacjami o godnych uwagi promocjach. 
Obiecuję nie spamować :)