No i po co Ci to wszystko?

podnoszenie ciężarów - martwy ciąg

Po co Ci to wszystko? Po co te całe treningi. Po co biegasz? Jeszcze po górach? Maratony? Ultrasy? Krzywdę sobie zrobisz. Ostatnio ktoś nawet od tego umarł. Siłownia? Bez sensu, łazisz tam tylko i pot obcych ludzi wąchasz. Bakterie są na tych wszystkich sprzętach, nie słyszałeś? Fuj! W dodatku żeby to jeszcze jakoś ciekawie wyglądało, a ty tylko tym żelazem machasz albo dźwigasz. Może jeszcze na Cross-Fit zaczniesz chodzić i selfie z siłowni wrzucać na fejsa?A na starość to cie będzie wszystko bolało, przypomnisz sobie moje słowa. Na piwo byś lepiej z nami poszedł.

ciezary2
No i po co Ci te treningi?

Pewnie masz wśród znajomych lub rodziny takie osoby. Kwestionujące wszystko co robisz, oceniające przez pryzmat siebie i swoich wartości. Pół biedy jeśli to ludzie których aktywność ogranicza się do przełączania kanałów na pilocie telewizora. Można im wybaczyć, bo nie wiedzą co tracą. Pewnie nawet nie chcą wiedzieć. Gorzej, jeśli takie opinie wypowiadają osoby uprawiające inny, niż Ty sport lub też mające inne pasje (jak choćby gra na gitarze czy malarstwo), bo w tym momencie pokazują swój brak wyobraźni / empatii / zrozumienia i umiejętności podstawienia tych emocji które wiążą się z ich pasjami do tego, co robi inna osoba. Co robisz Ty. Ale tak naprawdę to

Nie ważne.

Najważniejsze jest to, abyś Ty miał świadomość po co to robisz, i cieszył się z tego, co pasja Tobie przynosi. Czasem są to małe rzeczy – jeśli biegasz lub jeździsz rowerem po górach – może być to wschód/zachód słońca, albo po prostu dotarcie w jakieś genialne miejsce. Jeśli uprawiasz bardziej ekstremalne sporty – adrenalina i szczęście kiedy coś się udaje. Często za pasją idą nowe znajomości, przyjaźnie, a czasem treningi przekładają się na bardziej przyziemne rzeczy. W moim przypadku “po co” jest zadawane przez osoby ze środowiska rowerowego (jeżdżę od lat) w stosunku do treningu siłowego / funkcjonalnego który robię na co dzień. Bo przecież jak mogę woleć machać kettle’ami lub dźwigać ciężary zamiast jeździć na rowerze?

Więc po co?

Na to pytanie musisz sobie samemu odpowiedzieć. Każdy ma swoje powody – jedne osoby ćwiczą bo nie wyobrażają sobie życia bez aktywności fizycznej, innym pomaga to radzić sobie ze stresami życia codziennego, a jeszcze kolejna grupa – trenuje bo lubi dobrze wyglądać. Do tego mamy miks wszelkiego rodzaju celów i postanowień treningowych co sprowadza się do tego, że każdy ma swój cel, a na drodze do niego zyskuje cały szereg dodatkowych “bonusów”.

Takimi bonusami są na przykład: dobra (zdrowa) postawa, silniejszy kościec i lepsze zabezpieczenie ważnych organów przed urazami przez mięśnie,  przydatna w życiu technika dźwigania ciężkich przedmiotów (bez cierpienia następnego dnia na bóle w krzyżu 😉 ) oraz, chyba najbardziej niedoceniana – siła. Do tej ostatniej się przyzwyczajamy i nie zwracamy na nią szczególnej uwagi na co dzień do momentu, w którym nie jest nam naprawdę potrzebna. Może być to wnoszenie chorej osoby po schodach, może być dźwiganie ciężkich przedmiotów lub inne sytuacje, w których nie musisz wołać szwagra / brata / sąsiada o pomoc.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Mogą Cię zainteresować