Wyciskanie sztangi na ławce płaskiej to jedno z tych ćwiczeń, które widziałem wykonywane źle więcej razy, niż poprawnie. Większość błędów bierze się z pomijania szczegółów ustawienia pozycji startowej. Wydaje się, że to proste ćwiczenie: kładziesz się, ściągasz sztangę i wyciskasz. Tymczasem każdy element ułożenia ciała na ławce ma wpływ na to, które mięśnie wykonają główną pracę i jak bezpieczny będzie cały ruch. W tym tekście pokażę Ci, jak zbudować stabilną pozycję wyjściową, która pozwoli Ci wyciskać więcej przy mniejszym ryzyku kontuzji barku czy nadgarstka.
- 1. Ustawienie ciała na ławce
- 1.a Stopy i kontakt z podłogą
- 1.b Łopatki i ustawienie klatki
- 1.c Punkt kontaktu sztangi
- 2. Chwyt i tor ruchu sztangi
- 2.a Szerokość chwytu w wyciskaniu
- 2.b Tor ruchu sztangi w wyciskaniu leżąc
- 3. Napięcie tułowia i oddech podczas wyciskania leżąc
- 3.a Sztywny tułów to fundament w bench pressie
- 3.b Rytm oddechu w wyciskaniu
- 4. Najczęstsze błędy w bench press'ie
- 4.a Łokcie uciekające w stronę barków
- 4.b Brak powtarzalności toru ruchu
- 5. Warianty wyciskania i kiedy po nie sięgać
- 5.a Wyciskanie wąskim chwytem
- 5.b Wyciskanie leżąc hantlami
- 5.c Skos dodani
- 6. Jak to programować
- 6.a Początek z dużą objętością
- 6.b Liniowa progresja ciężaru
- 7. Asekuracja w wyciskaniu + problemy z barkami
- 7.a Asekuracja w domu zaczyna się od… zacisków
- 7.b Kiedy bark protestuje
- 8. Często zadawane pytania
- 8.a Jaka szerokość chwytu przy wyciskaniu sztangi na ławce?
- 8.b Czy trzeba robić most przy wyciskaniu leżąc?
- 8.c Dlaczego łokcie uciekają w stronę barków?
- 8.d Jak bezpiecznie wyciskać w domu bez asekuracji?
Ustawienie ciała na ławce
Stabilna pozycja startowa w wyciskaniu leżąc opiera się na trzech punktach kontaktu z podłożem i ławką. Gdy którykolwiek z nich zawodzi, ruch traci swoją efektywność, a my zaczynamy kompensować braki stabilności zaangażowaniem mięśni, które nie powinny w tym momencie pracować. Zbudowanie solidnej bazy pod wyciskanie zajmuje kilkanaście sekund przed każdą serią i zwraca się w postaci lepszych wyników oraz zdrowszych stawów.
Stopy i kontakt z podłogą
Stopy płasko na podłodze to fundament stabilnego wyciskania. Ustaw je szerzej niż biodra i wbij aktywnie w ziemię przez cały czas trwania serii. Nie chodzi o to, żeby po prostu rozstawić stopy i o nich zapomnieć. Nacisk na podłoże powinien być stały i celowy, bo to właśnie od niego zaczyna się łańcuch napięcia, który poprzez łydki, uda i pośladki przenosi się na tułów. Gdy stopy tracą kontakt z podłogą albo zaczynają tańczyć w trakcie wyciskania, cała konstrukcja się rozpada. Zauważysz to szczególnie przy większych obciążeniach, gdy ciało podświadomie szuka dodatkowej stabilizacji. Ustaw stopy tak, by kolana znalazły się nieco niżej niż biodra. Ta pozycja pozwala na efektywne przeniesienie siły z nóg na górną część ciała i utrzymanie napięcia w całym ciele.

Łopatki i ustawienie klatki
Łopatki ściągnięte i schowane przez cały ruch to zasada, którą powtarzam swoim podopiecznym przy każdej serii wyciskania. Zanim zdejmiesz sztangę ze stojaków, ściągnij łopatki do tyłu i w dół, tak jakbyś chciał schować je do tylnych kieszeni spodni. Ta pozycja tworzy stabilną platformę, z której będziesz wyciskać, a jednocześnie chroni stawy barkowe przed nadmiernym wysunięciem do przodu pod obciążeniem. Wiele osób myli wypchnięcie klatki piersiowej w stronę sztangi z mostkowaniem.
Mostkowanie, czyli wygięcie się w łuk tak, by oderwać odcinek lędźwiowy od ławki przy pośladkach i łopatkach pozostających cały czas na niej przyklejonych, to technika stosowana w trójboju siłowym w celu skrócenia drogi sztangi. Na naukę mostkowania stawiamy głównie wtedy, gdy celem są wyniki w trójboju. Chcę widzieć klatkę ustawioną w stronę sztangi, wypchniętą do przodu, ale u osób nie startujących w zawodach mostkowanie nie jest jako tako celem. Wypchnięta klatka przy napiętym brzuchu i ściągniętych łopatkach wystarczy, by stworzyć solidną pozycję do wyciskania.
Punkt kontaktu sztangi
Optymalny punkt kontaktu sztangi podczas wyciskania leżąc znajduje się tuż poniżej linii sutków. Opuszczanie sztangi zbyt wysoko, w okolice obojczyków, przesuwa obciążenie na przednie aktony mięśni naramiennych i stawy barkowe, odciążając przy tym mięśnie piersiowe. Z kolei opuszczanie sztangi zbyt nisko, w kierunku mostka, zwiększa ryzyko przeciążenia stawu barkowego i wymusza niekorzystny kąt pracy. Prawidłowy punkt kontaktu znajdziesz, opuszczając sztangę w kontrolowanym tempie tak, by przedramiona w dolnym położeniu znalazły się prostopadle do podłogi. Patrząc na naszą pozycję z boku, nadgarstki powinny znajdować się dokładnie nad łokciami. To ustawienie zapewnia optymalne rozłożenie obciążenia między mięśnie piersiowe, przednie naramienne i tricepsy, a jednocześnie minimalizuje niepotrzebne naprężenia w stawach.
Chwyt i tor ruchu sztangi
Dwa elementy techniczne decydują o tym, czy wyciskanie sztangi na ławce buduje siłę i masę mięśniową, czy prowadzi do przeciążeń. Pierwszy to szerokość chwytu, która wyznacza zakres pracy stawów i rozkład obciążenia między mięśnie. Drugi to ścieżka, po której prowadzisz sztangę od klatki do wyprostu ramion — ten tor rzadko bywa idealnie pionowy. Oba te aspekty są ze sobą ściśle powiązane, bo szerokość chwytu w dużej mierze dyktuje, jaką trajektorię przyjmie gryf.
Szerokość chwytu w wyciskaniu
Za punkt wyjścia uznaję chwyt około 1,5 szerokości barków. To ustawienie, które u większości ćwiczących pozwala zejść sztangą do klatki z przedramionami ustawionymi pionowo w dolnym punkcie ruchu. Pionowe przedramię to biomechaniczny sygnał, że obciążenie rozkłada się równo między mięśnie piersiowe, przednie naramienne i tricepsy, a staw łokciowy pracuje w swojej optymalnej płaszczyźnie.
Szerszy chwyt zwiększa zaangażowanie mięśni piersiowych, ale jednocześnie skracasz zakres ruchu i zwiększasz moment siły działający na staw barkowy. Przy węższym chwycie więcej pracy przejmują tricepsy, a droga sztangi się wydłuża. Żadna z tych skrajności nie jest z gruntu zła – celowo zmieniam szerokość chwytu u podopiecznych w zależności od tego, co chcemy osiągnąć w danym bloku treningowym.
Ciekawostka: w badaniu z 2021 roku porównano wąski, średni i szeroki chwyt w wyciskaniu leżąc. Co ciekawe, aktywność mięśni piersiowych nie różniła się istotnie między szerokościami, chwytu a przy wąskim chwycie badani podnosili najmniejsze ciężary w teście sześciu powtórzeń[1].
Tor ruchu sztangi w wyciskaniu leżąc
Prowadzenie sztangi idealnie pionowo w górę od punktu kontaktu z klatką jest mało efektywne i generuje niepotrzebne obciążenie w stawach barkowych. Przy takim torze ruchu sztanga oddala się od osi ciała, a ramiona tracą stabilne podparcie. Uczę pracy po lekkim łuku: z dolnego punktu, gdzie gryf dotyka klatki poniżej linii sutków, prowadzę sztangę w górę i jednocześnie w stronę twarzy, tak by w pozycji wyprostowanej znalazła się nad linią barków, bliżej oczu niż mostka. Ta trajektoria utrzymuje środek ciężkości sztangi nad stawami barkowymi i łokciowymi przez większą część ruchu, co przekłada się na lepszą dźwignię i mniejsze naprężenia w przedniej części barku.
Patrząc z boku, gryf rysuje spłaszczoną literę J – nie kołysze się jednak na boki, tylko przesuwa płynnie w jednej płaszczyźnie. Łuk nie powinien być przesadny. Gdy sztanga wędruje zbyt daleko w stronę głowy, tracisz kontakt z punktem podparcia na klatce i ryzykujesz utratę kontroli nad ciężarem. Przy dobrze dobranej szerokości chwytu i stabilnych łopatkach ten tor staje się naturalny i powtarzalny z powtórzenia na powtórzenie.

Napięcie tułowia i oddech podczas wyciskania leżąc
Bez sztywnego korpusu nawet najmocniejsze mięśnie piersiowe i tricepsy nie przełożą swojej siły na gryf sztangi. Napięcie brzucha i pleców tworzy fundament, z którego generujesz moc przy każdym powtórzeniu, a oddech steruje całym tym procesem.
Sztywny tułów to fundament w bench pressie
Gdy kładziesz się na ławce i chwytasz sztangę, pierwszą rzeczą, o której przypominam podopiecznym, jest wzięcie głębokiego wdechu i usztywnienie korpusu. Powietrze wciągnięte do przepony, a nie płytko do klatki piersiowej, zwiększa ciśnienie wewnątrzbrzuszne i zamienia Twój tułów w sztywną kolumnę. Plecy wciskasz w ławkę, ściągasz łopatki i napinasz brzuch, tak jakby ktoś miał Cię zaraz uderzyć w splot słoneczny. W takiej pozycji całe ciało przekazuje siłę z nóg i grzbietu prosto na sztangę. Luźny brzuch to pierwszy przeciek w tej transmisji: część energii ucieka na kompensację ruchów kręgosłupa, zamiast pchać ciężar w górę. Dlatego przed każdą serią przypominam: najpierw stwórz ciśnienie, potem ruszaj gryfem.
Rytm oddechu w wyciskaniu
Wdech robisz tuż przed opuszczeniem sztangi, na wyprostowanych ramionach. Wstrzymujesz go przez całą fazę ekscentryczną i pierwszą część wyciskania — to tak zwany manewr Valsalvy, który zabezpiecza kręgosłup. Wydech następuje dopiero w połowie drogi w górę lub po pokonaniu martwego punktu. Wielu ćwiczących wypuszcza powietrze za wcześnie, zmniejszając napięcie w newralgicznym momencie, gdy sztanga ledwo odrywa się od klatki. Grzbiet przestaje wtedy stabilizować, łopatki tracą kontakt z ławką, a Ty tracisz siłę, którą włożyłeś w przygotowanie pozycji.
Fajną metodę nauki oddychania poznałem kilkanaście lat temu na jednym ze Strongfirst’owych szkoleń. „Oddech siły”. jak go nazywano, generowany był przez „syknięcie” podczas wypuszczania powietrza, z językiem dociśniętym do górnej części podniebienia.
Najczęstsze błędy w bench press’ie
Nie ma znaczenia, czy na ławkę wchodzisz pierwszy raz, czy wyciskasz już swoją masę ciała na dziesięć powtórzeń. Błędy w wyciskaniu zdarzają się każdemu, jednocześnie bardzo łatwo jest utrwalić w sobie zły nawyk, jeśli nie będziemy z nim walczyć odpowiednio wcześnie. W moim studiu widuję dwie pułapki częściej niż wszystkie inne razem wzięte i zawsze zaczynam diagnostykę właśnie od nich.
Łokcie uciekające w stronę barków
Czasami widzę, jak trenujący samodzielnie klient mojego studia opuszcza sztangę, a jego łokcie wędrują na zewnątrz i ustawiają się prawie w jednej linii z barkami. W zasadzie od razu wiem, co za chwilę usłyszę. Mija minuta i jest: „Trenerzu, bolą mnie barki” – no nic dziwnego że bolą Cię barki, skoro pozwalasz sobie na takie błędy.
Taka pozycja w wyciskaniu ustawia kość ramienną w skrajnej rotacji zewnętrznej i funduje stawowi barkowemu konflikt, którego spokojnie można uniknąć. Do tego rozłożenie siły generowanej z mięśni piersiowych i i tricepsów robi się niekorzystne: zamiast wspólnie pchać sztangę, mięśnie walczą z ustawieniem dźwigni, a Ty czujesz, jakby ciężar z każdym centymetrem ruchu robił się coraz większy.
Korekta wymaga skupienia nad ruchem, czasem – nieco węższego chwycenia sztangi. Zasadniczo to jest błąd wynikający głównie z niedbalstwa i lenistwa technicznego, i poprawa wymaga po prostu myślenia nad tym, co się robi w trakcie wyciskania.
Brak powtarzalności toru ruchu
Drugi klasyk to sytuacja, w której każdy powtórzenie wygląda inaczej: raz gryf opada wyżej na klatkę, raz niżej, tempo w fazie ekscentrycznej się zmienia, a łokcie tańczą w swoim własnym rytmie. Takie wyciskanie odbiera Ci możliwość zbudowania czegokolwiek poza frustracją, bo układ nerwowy nie dostaje wyraźnego bodźca do adaptacji. Zamiast jednego ruchu ćwiczysz kilka różnych, a siła rozkłada się na przypadkowe wzorce zamiast kumulować w tym jednym, który chcesz rozwinąć.
Rozwiązanie opiera się na zwolnieniu tempa i wprowadzeniu sztywnego punktu startowego. Ustaw stopy dokładnie w tym samym miejscu co zawsze, dociśnij pośladki i łopatki do ławki identycznym napięciem i znajdź stały punkt na suficie, do którego celujesz gryfem przy każdym powtórzeniu. W drugim albo trzecim tygodniu takiego reżimu tor ruchu zaczyna się powtarzać sam, a Ty możesz wreszcie skupić się na progresji obciążenia zamiast na gaśnięciu pożarów techniki.
Warianty wyciskania i kiedy po nie sięgać
Zmiana chwytu, sprzętu albo kąta ławki to nie fanaberia, tylko konkretnego problemu do rozwiązania. Standardowe wyciskanie płasko ze sztangą jest fundamentem, ale w treningu przychodzi moment, gdy Twoje stawy albo słabsze ogniwa domagają się modyfikacji. Poniżej znajdziesz trzy sprawdzone warianty wraz ze wskazaniem sytuacji, w których mają największy sens.
Wyciskanie wąskim chwytem
Dłonie ustawione węziej niż w klasycznym wyciskaniu, mniej więcej na szerokość barków, przesuwają akcent obciążenia na tricepsy i wewnętrzną część mięsni klatki piersiowej. Siłą rzeczy odciążają przedni akton barku, bo łokcie pracują bliżej tułowia i nie wędrują w skrajną rotację zewnętrzną. To pierwszy wariant, który polecam osobie skarżącej się na dyskomfort z przodu ramienia podczas wyciskania leżąc – zanim w ogóle pomyślimy o odstawieniu sztangi na kilka tygodni.
Złap gryf tak, by w dolnym punkcie przedramiona były pionowe, a łokcie znalazły się dokładnie pod nadgarstkami. Sztanga opadnie wtedy niżej na klatkę – często w okolice dolnej części mostka – i to jest prawidłowy tor dla tego wariantu. Węższy chwyt stosuję też czasami jako drugie ćwiczenie w dniu treningowym po głównym wyciskaniu, kiedy celem jest dobicie tricepsów bez dokładania kolejnych serii izolowanych.

Wyciskanie leżąc hantlami
Zamiana sztangi na hantle daje Ci coś, czego żaden gryf nie zapewni – swobodny zakres ruchu, w którym obie ręce pracują niezależnie, a klatka piersiowa dostaje rozciągnięcie niemożliwe do osiągnięcia ze sztangą. Hantle pozwalają opuścić ciężar głębiej, bo nie blokuje ich gryf opierający się o klatkę. Dla osób z asymetrią siłową to także najlepsza droga do wyrównania dysproporcji: słabsza strona nie schowa się za silniejszą, bo każda ręka dźwiga swoje.
Po hantle sięgam w dwóch sytuacjach. Pierwsza to potrzeba odciążenia barków – hantle umożliwiają ustawienie nadgarstków w neutralniejszej rotacji, co dla wielu podopiecznych oznacza koniec pieczenia z przodu ramienia. Druga to budowanie hipertrofii: głębszy zakres w dole i większa swoboda ruchu w górze dają więcej czasu pod napięciem w rozciągniętej pozycji, a to właśnie tam mięsień dostaje najmocniejszy bodziec do wzrostu.
Skos dodani
Ustawienie ławki treningowej pod kątem 30-45 stopni przesuwa wektor obciążenia na górną część klatki piersiowej i przednie aktony barków. Nie traktuję skosu jako osobnego ćwiczenia na „górę klatki”, tylko jako narzędzie do zmiany profilu obciążenia wtedy, gdy pojawiają się pierwsze oznaki stagnacji treningowej. Po kilku miesiącach wyciskania płasko układ nerwowy adaptuje się do jednego toru, a skos dokłada nowy bodziec dla górnych włókien piersiowych, które na płaskiej ławce pracują jako pomocnicze, a nie główne.
Jak to programować
Samo poznanie techniki to dopiero połowa sukcesu. Drugą połową jest umiejętne wplecenie wyciskania w plan treningowy, tak by z miesiąca na miesiąc przynosiło postęp. Wbrew pozorom nie chodzi tu o bezmyślne dokładanie talerzy co sesję, ale o świadome budowanie fundamentu, na którym później oprzesz naprawdę solidne ciężary.
Początek z dużą objętością
Zwykle u osób zaczynających przygodę z wyciskaniem leżąc zaczynamy od pracy z dużą objętością, bo uczy powtarzalności. Schematy 3×10 czy 4×8 powtórzeń z umiarkowanym obciążeniem dają Ci szansę na wykonanie kilkudziesięciu powtórzeń w trakcie jednej sesji. Każde z nich to osobna lekcja toru ruchu, pracy łopatek i napięcia korpusu. Zanim dojdziesz do ciężarów, które realnie zagrażają Twojej technice, zdążysz zbudować solidny automatyzm. Ten automatyzm zaprocentuje później, gdy obciążenie wzrośnie na tyle, że nie będzie już miejsca na myślenie o każdym elemencie ruchu z osobna.
Liniowa progresja ciężaru
Gdy schemat ruchu jest już osadzony, możesz przejść do liniowej progresji ciężaru. Z treningu na trening dokładasz najmniejszy możliwy ciężar, najczęściej 1,25 lub 2,5 kilograma na stronę, choć u mnie w studiu akurat mam możliwość stosowania nawet mniejszych skoków (o 0,5 kg na stronę). Taki przyrost jest wystarczający, by stymulować adaptację, a jednocześnie na tyle mały, że nie zaburza techniki. Zakładając, że zaczynasz od samego gryfu i co tydzień dokładasz po 2,5 kg, na przestrzeni kilku miesięcy budujesz przyrost rzędu kilkudziesięciu kilogramów. Nie zawsze jednak progres będzie tak regularny. Gdy czujesz, że technika zaczyna się psuć, wracasz do poprzedniego obciążenia i dobijasz objętość dodatkową serią lub wydłużeniem fazy ekscentrycznej. To właśnie ta elastyczność odróżnia rozsądny plan od przepisu na kontuzję.
Asekuracja w wyciskaniu + problemy z barkami
Każda seria wyciskania kończy się w momencie, gdy sztanga wraca na stojaki lub gdy robi się niebezpiecznie. Kwestia asekuracji wygląda zupełnie inaczej w domowym zaciszu niż w profesjonalnym klubie, a bagatelizowanie różnic między tymi środowiskami może skończyć się nieprzyjemnym telefonem na pogotowie. Równie poważnym tematem jest ból barku – sygnał, którego nie wolno zagłuszać kolejnymi seriami.
Asekuracja w domu zaczyna się od… zacisków
Ćwiczysz w domu, nie masz nad głową ramion asekuracyjnych ani drugiej pary oczu. Podstawowa zasada jest prosta: nigdy nie zakładaj zacisków na końce sztangi. W sytuacji, gdy ciężar przygniata Cię do ławki i nie masz siły wrzucić go na stojaki, możesz przechylić gryf w jedną stronę, pozwalając talerzom zsunąć się na podłogę. To rozwiązanie jest głośne i może porysować panele, jeśli podłoga nie jest zabezpieczona, ale może uratować Cię przed urazem fizycznym lub zniszczonym wielominutowym wydrapywaniem się spod sztangi ego :). W domowych warunkach unikaj też trenowania do upadku mięśniowego – zostaw sobie minimum jedno powtórzenie w zapasie, chyba że masz pewność, że ktoś Cię w razie czego uratuje z opresji.
Na siłowni lub nawet w studiu treningowym sytuacja jest prostsza. Nad bezpieczeństwem czuwają trenerzy, a podczas samodzielnych sesji możesz skorzystać z ramion asekuracyjnych zamontowanych w power racku. Ustaw je na wysokości, która nie będzie przeszkadzać przy pełnym zakresie ruchu, ale przy płasko leżącej klatce (bez wypchnięcia w stronę gryfu) pozwoli się wydostać z opresji. Dobrą praktyką jest też poproszenie kogoś z sali o asekurację – nawet jeśli ta osoba nie jest trenerem, jej obecność przy gryfie potrafi zrobić różnicę między dokończeniem zaplanowanej serii a przykrą kontuzją.
Kiedy bark protestuje
W badaniu szwedzkich trójboistów bark był, obok okolicy lędźwiowo-miednicznej i biodra, jedną z najczęściej wskazywanych lokalizacji dolegliwości[2]. Nie jest to żadna niespodzianka dla kogokolwiek, kto spędził przy sztandze więcej niż kilka miesięcy. Kiedy w trakcie wyciskania odczuwasz dyskomfort w przedniej lub bocznej części barku, pierwszą rzeczą, jaką robisz, jest wydłużenie rozgrzewki. Dodaj do niej kilka serii ćwiczeń na rotatory zewnętrzne z hantlami lub gumami powerband lub też zestaw wznosów i rotacji YTWL. Rozgrzane i ukrwione stożki rotatorów są bardziej odporne na mikrourazy.
Drugą zmianą, którą wdrażam u swoich podopiecznych, jest zwężenie chwytu. Przesunięcie dłoni o kilka centymetrów do środka zmniejsza moment siły działający na staw ramienny i odciąża jego przednią część. Jeśli ból nie ustępuje mimo tych modyfikacji, odstawiamy sztangę na kilka tygodni i przechodzimy na wyciskanie hantlami. Hantle dają stawom większą swobodę rotacji i pozwalają barkowi pracować w jego naturalnym torze, co często wystarcza, by stan zapalny się wyciszył. Wracasz do gryfu dopiero wtedy, gdy bark przestaje wysyłać sygnały ostrzegawcze – nie ma tu miejsca na negocjacje.
Często zadawane pytania
Jaka szerokość chwytu przy wyciskaniu sztangi na ławce?
Punktem wyjścia jest chwyt na około 1,5 rozstawu barków, przy którym przedramiona w dolnym punkcie ustawiają się pionowo. Węższy chwyt przesuwa pracę na tricepsy i odciąża bark, szerszy skraca drogę sztangi, ale przy słabej mobilności obręczy barkowej częściej daje ból z przodu barku.
Czy trzeba robić most przy wyciskaniu leżąc?
Nauka mostkowania ma sens głównie wtedy, gdy celem są starty w trójboju. Osobie trenującej rekreacyjnie wystarczy klatka wypchnięta w stronę sztangi i łopatki ściągnięte przez cały ruch, a windowanie bioder wysoko nad ławkę nie jest celem samym w sobie.
Dlaczego łokcie uciekają w stronę barków?
Najczęściej dzieje się tak przy zbyt szerokim chwycie i utracie napięcia w korpusie, kiedy sztanga schodzi za wysoko, pod brodę. Korekta polega na zwężeniu chwytu i ustaleniu stałego punktu kontaktu poniżej linii sutków.
Jak bezpiecznie wyciskać w domu bez asekuracji?
Podstawa to nie zakładać zacisków na końce sztangi, żeby w razie przygniecenia móc przechylić gryf i zrzucić talerze na podłogę. Do tego zostaw jedno powtórzenie w zapasie i nie schodź do upadku mięśniowego, kiedy nikt Cię nie asekuruje.
Newsletter treningowy
Uruchomiłem w końcu newsletter. Jeśli się zapiszesz, nie częściej niż raz w tygodniu otrzymasz e-mail z zestawieniem najciekawszych artykułów ostatnich dni, wybranymi treściami około-treningowymi oraz informacjami o godnych uwagi promocjach.
Obiecuję nie spamować :)




